Pomoc dla uchodźców z Ukrainy

  • 4 marca 2022
  • Eurobud JKS Jarosław
  • Aktualności
  • 0
  • 324 Obejrzeń

W związku z sytuacją na Ukrainie, pragniemy zachęcić wszystkich do pomocy naszym sąsiadom w sposób humanitarny i pozbawiony przemocy. Zależy nam na tym, aby Ukraińcy przybywający do Polski czuli się w naszym kraju bezpiecznie.

Jako Klub aktywnie włączyliśmy się w pomoc uchodźcom. Temat jest nam szczególnie bliski, bowiem mamy w drużynie dwie obywatelki tego kraju, które staramy się wspierać mentalnie
w tym trudnym dla wszystkich czasie. Drużyna Eurobudu JKS-u zorganizowała wewnętrzną zbiórkę, którą przeznaczyła na zakup niezbędnych dla obywateli Ukrainy produktów. Ponadto, zawodniczki angażują się w dostarczenie towarów na granice.

Jeszcze raz zachęcamy wszystkich do humanitarnej pomocy.

Mamy dla Was również kilka ważnych słów od naszej rozgrywającej Valentiny Nestsiaruk. Zachęcamy do przeczytania.

Oczywiście wszystkich nas zdziwił fakt, że rozpoczęła się wojna na Ukrainie. Spodziewałam się tego, że będzie dużo, choć nie lubię tego słowa, uchodźców, czyli ludzi, którzy potrzebują pomocy i uciekają od wojny w stronę Polski. Obserwowałam bacznie co się dzieje. Bardzo dużo moich znajomych z Przemyśla zaczęło organizować paczki i pomoc. Wszystko zaczynało się
w małym pomieszczeniu, a w tym momencie są to wielkie hale, do których ludzie cały czas przywożą coś do jedzenia. Moją pierwszą paczkę odwiozłam w sobotę. Byłam mocno wzruszona kiedy widziałam, w jaki sposób Polacy pomagają i ile rzeczy trafia na magazyny.

W sobotę zrobiłam około stu kanapek i odwiozłam na tamtejszy dworzec PKP. To, co tam zobaczyłam, wzruszyło mnie jeszcze mocniej. Widziałam jakąś panią z malutkim dzieckiem na rękach i drugim obok. Chciałam jej pomóc, ale kiedy usłyszała z mojej strony język rosyjski, przestraszyła się. Była totalnie zagubiona, nie wiedziała co się dzieje i gdzie ma iść. To po prostu bardzo boli. Sama jestem mamą i dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo mojego dziecka.

Tego samego dnia zaczęłam o wszystkim opowiadać koleżankom z zespołu i szukać pomocy. Dziewczyny szybko zareagowały. Każda zrobiła przelew i dorzuciła coś od siebie do wspólnej paczki. Równie szybko zareagował cały świat piłki ręcznej i polskie kadrowiczki, o czym wiem z rozmowy z Sylwią Matuszczyk.

Dla mnie priorytetem są matki z dziećmi. Czasem stoją w kolejce na granicy przez dwadzieścia cztery godziny, a jest zimno. To niesamowite, kiedy one przechodzą przez granicę, a służby mówią, że tu są już bezpieczne. Mnie udało się podwieźć jedną dziewczynę z dwójką dzieci, które były bardzo przestraszone, z trudem dałam radę się z nimi kontaktować. Ich mama była bardzo zmęczona. Mówiła, że z Kijowa udała się do Lwowa i myślała, że tam będzie bezpieczna. Niestety, co półtorej godziny słyszała alarm i musiała schodzić do schronu. Ta kobieta przez ok. pół godziny jazdy samochodem milczała. Dopiero po tym czasie przeprosiła mnie za ciszę i powiedziała, że w końcu poczuła się bezpieczna. To jest naprawdę coś wzruszającego.

Bardzo mocno pomagał nam Zespół Szkół Chemicznych. Pierwszego dnia uczniowie zrobili czterysta kanapek. Kiedy to usłyszałam, płakałam.

Oczywiście, nie działamy na własną rękę. Wszystko jest konsultowane z wolontariuszami lub bezpośrednio z funkcjonariuszami straży granicznej, którzy mówią o bieżących potrzebach. Jeździmy codziennie, pakujemy paczki. Dziś (3 marca) pojechało 200 paczek ze słodyczami, soczkami i musami dla dzieci. Drużyna świetnie się spisuje. Każda zawodniczka jest zaangażowana na tyle, na ile się da. Zachęcamy do pomocy. Ja dzięki temu czuję się spełniona i dumna, że nie przeszłam obok tej tragedii obojętnie.

Musimy pamiętać, że jest to pomoc nie jednorazowa, a długofalowa. Rozkładamy fundusze tak, aby codziennie móc pomagać. Jeśli skończą się pieniądze, będziemy wolontariuszami. Bardzo dużo osób w halach potrzebuje opieki nad dziećmi, żeby choć na chwilę odetchnąć. Warto pomagać, a my będziemy robić to dalej.